Browsed by
Kategoria: Uncategorized

Po co komu tradycja?

Po co komu tradycja?

bag-gypsofilia-seeds-1716684_1920

Święta już za nami.
Mam nadzieję, że spędziłaś je tak, jak sobie to wymarzyłaś.

Czy znalazłaś w nich czas i  miejsce  na tradycję?
Czy jest ona dla Ciebie ważna?
A dla Twojego dziecka?
Czy w dzisiejszym pędzącym świecie, gdzie nie ma czasu praktycznie na nic, można przekazać naszym pociechom jakąś tradycje?
Czy w ogóle warto?

Dla mnie jest to bardzo ważne.
Czasami mam wrażenie, że postęp technologiczny przyczynia się do zanikania tradycji.
Jak zatem sprawdzić, by tradycja nie została „zakopana”?
Najpierw trzeba zadać sobie pytanie, czy na prawdę tego chcemy.
Jakie uczucia wzbudza w nas, dorosłych myśl o tradycji związanej nie tylko ze świętami, ale głównie z naszą rodziną?
Dla mnie są to bardzo miłe wspomnienia.
Pamiętam nasze rodzinne niedzielne obiady u babci.
Były to chwile niezwykłe, wręcz magiczne…

Bardzo chcę, byśmy mieli swoje tradycje.
Tak więc jak co roku w te Święta starałam się, by spędzić jak najwięcej czasu z dziećmi.
Pogoda nas nie rozpieszczała, więc chciałam zapełnić im czas przygotowaniami do Wielkanocy.

Uprzedzę Cię-nie, okna nie lśniły, a dywany nie były wytrzepane. Jednak jakoś nie przeszkadzało nam to w tym,
by spędzić te dni w rodzinnej atmosferze 🙂

Obowiązkowo posialiśmy rzeżuchę i bacznie obserwowaliśmy (nawet co godzinę 🙂 ) czy już kiełkuje.

rzezucha
rzezucha1
Robiliśmy wspólnie dekoracje, z których córka-jak Ona mówi- robiła „wystawkę” 🙂

ozdoba

ozdoba1
Oczywiście było zdobienie pisanek- i nieważne co one przedstawiały, ważne, że sami je wykonaliśmy.
malowanie
Upiekliśmy babkę- kuchnia znów nadawała się do generalnego sprzątnięcia, bo mąka była wszędzie.
Długo zastanawialiśmy się z czego zrobić gniazdo dla zająca, by wiedział gdzie zostawić prezenty.
Pewnie, ze niektórzy powiedzą, ze szkoda na to czasu. Pisanki można kupić, ciasto też. Itp, itd…

Ale dzięki tradycjom rodzinnym czujemy przywiązanie.
Posiłki jedzone w biegu, często przy telefonach, tv, komputerach….
Nie ma czasu na rozmowę…
Nawet wśród najbliższych…
Niektórzy powiedzą „no cóż-takie czasy”.
Nie dajmy się im! Nie zatracajmy naszej tradycji.
Tradycji która łączy, daje nam poczucie stabilizacji.
Doceniajmy chwile, kiedy możemy być razem.
To magiczny czas, który zbliża nas do siebie.

Hmm…-czy u Was też na drzwiach kuchennych jest pełno kresek, którymi oznaczaliście wzrost domowników? 🙂

Czy jesteś kobietą spełnioną?

Czy jesteś kobietą spełnioną?

say-yes-to-the-live-2121044_1920

Czy Ty też masz wrażenie, że wokół nas wciąż tak mało kobiet się uśmiecha?
Chodzą ubrane na szaro, głowy mają spuszczone, są wpatrzone w ziemię…
Często nie mają swoich marzeń, celów, nie wychodzą za daleko z myślami w przyszłość…
Nie są zadowolone ze swojego wyglądu, z tego gdzie są i kim są…
Hmmm….czy to właśnie jesteś Ty?
Mam nadzieję, że nie i w związku z tym szczerze Ci gratuluję, że umiesz dbać o swoje dobro.
Możesz być motywacją i inspiracją dla wielu kobiet.
Jeśli jednak któraś część opisu dotyczy Ciebie-może warto się nad tym zastanowić i spróbować coś  zmienić w swoim życiu?
Może właśnie nadchodzi czas, by czerpać z niego jak najwięcej.
Na każdym kroku wpadamy w sidła stereotypów.
Często to własnie one nie pozwalają nam w pełni rozwinąć skrzydeł, żyć tak, jakbyśmy tego chciały.
A bo po co mi to, co inni powiedzą…
I właśnie jeden ze stereotypów dotyczy tego, że u nas, kobiet, empatia musi być na bardzo wysokim poziomie.
Bo kto jak nie my 🙂
Przecież to my mamy chronić ciepło domowego ogniska, każdemu ma być z nami dobrze.
Tak-ale nie za wszelką cenę !
Każda kobieta może być spełniona w zupełnie innej roli.
Jedna będzie na prawdę szczęśliwa, kiedy będzie mogła spędzać czas w domu, szykować przepyszne obiadki,
pięknie podane, dbać o to, by najbliżsi mieli wszystko czego zapragną.
I bardzo dobrze – ale najważniejsze, by „wychodziło” to z głębi Twojego serca!
Byś była w 100 % przekonana, że tego chcesz i Ci z tym dobrze.
Ale są też kobiety, którym marzy się sukces.
Chcą wspinać się po szczeblach kariery, piąć się w górę- jednak coś je powstrzymuje.
Często mają przekonanie, że przecież nie powinny, bo ich zadaniem jest
dbanie o dom, wychowywanie dzieci, pranie, sprzątanie itp.
Niektórym z nich potrzebna jest pomoc.
Pomoc, by uwierzyły w siebie, w to co chcą osiągnąć i by do tego dążyły.
Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale jeśli Ci się uda-satysfakcja będzie  przeogromna.
Pomyśl jak to cudownie móc budzić się każdego dnia z przekonaniem, że jesteś ważna,
wartościowa jak inni!!
Najważniejsze to poukładać sobie wszystko w głowie.
Znaleźć swoje „dlaczego” i do tego dążyć.
Przejmij odpowiedzialność za swoje życie.
Tak jak wspomniałam każda z nas jest inna.
Jedna będzie szczęśliwa w domu, inna będzie spełniona otrzymując kolejne awanse.
Ale to musi być Twoja decyzja!
Jeśli będziesz szczęśliwa, to wszyscy dookoła będą zadowoleni, świat będzie kolorowy, piękny !
Pamiętaj jednak, ze nic nie dzieje się od razu.
Każdy chciałby MIEĆ. Najlepiej tu i teraz.
A sukces nikomu z nieba nie spadnie.
Trzeba pracować ciężko, konsekwentnie i wytrwale.|
Dla mnie kobieta spełniona to także kobieta niezależna.
A ta niezależność nie dotyczy tylko finansów.
To kobieta, która wie czego chce od życia, wie gdzie jej dobrze.
Potrafi stać na własnych nogach, żyje swoim życiem, tak jak tego chce, a nie jak ktoś jej każe.
Jest ona świadoma swojego piękna, swej siły i wartości…

Tego życzę nam wszystkim 😉

 

Zaufaj mi…

Zaufaj mi…

trust-1418901_1920

Wszyscy zgodzimy się z tym, że zaufanie jest bardzo ważnym czynnikiem w relacjach międzyludzkich. Najczęściej kojarzy się nam z uczciwością drugiej osoby wobec nas. Pomyśl czy jest możliwe, by w pełni pokochać drugą osobę, nie ufając jej? Czy taki związek nie jest skazany na destrukcję? A co na linii rodzic-dziecko? Jedno jest pewne-zaufania nie zbudujemy z dnia na dzień. Pracujemy na to latami. Często nasze doświadczenie nie wystarcza i dobrze, gdy sięgamy po jakieś książki tematyczne bądź kursy. Nie bójmy się tego! Nikt z nas nie jest doskonały i nikomu taki zastrzyk dodatkowej wiedzy nie zaszkodzi. Przecież chodzi o to, by stworzyć bliskie relacje z dziećmi. To powinno być dla nas priorytetem.

To w jaki sposób odnosimy się do dziecka, jak je szanujemy-będzie miało wpływ na nasze relacje na starość. Musisz zdać sobie sprawę, że wychowanie małego dziecka to nie tylko zaspokojenie potrzeby snu, czystej pieluchy czy jedzenia. To jaką więź zbudujemy z maleństwem będzie miało wpływ na jego kontakty z innymi. Będzie kształtowało go jako człowieka. O ile z niemowlakiem możemy tulić się bez końca, musimy pamiętać o tym, że w pewnym wieku dziecko potrzebuje od nas czegoś więcej. Trzeba z nim rozmawiać. I najlepsza metoda to wg mnie nie mówić dziecku jak ma żyć, ale rozmawiać z nim o życiu. Przede wszystkim traktować go jak CZŁOWIEKA. Myślę, że rodzic, który doskonale zna swoje dziecko, zna jego potrzeby, słabości-nie będzie miał problemu z tym, by zauważyć, że dziecko ma problem, że coś jest nie tak. Być może pozwoli mu to uchronić swój skarb (dziecko) od zła tego świata. A dziecko wychowywane w atmosferze zaufania, zrozumienia nie będzie miało problemu z tym, by przyjść do rodzica i powiedzieć, że dzieje się coś złego. Mam nadzieję, że u nas w domu tak jest i oby to się nie zmieniło. Narazie córcia przychodzi i opowiada mi o swoich chłopakach 🙂 i nieważne co ja o tym myślę, ale ona nie usłyszy ode mnie słów w stylu „Daj sobie spokój, jeszcze masz czas”. NIE! Siadam z nią, wsłuchuję się w to co do mnie mówi. Traktuję ją poważnie. Niektórzy twierdzą, że zbyt poważnie, ale ich zdanie mnie nie obchodzi, bo to ja znam swoje dziecko i ja buduję relacje z nim. Wiem, że nadejdzie taki czas, że to koleżanki będą na pierwszym miejscu-ale to normalne-taka kolej rzeczy, etap rozwoju. Ważne, by do tego czasu wypracować sobie z dzieckiem takie relacje, by ono widziało, że jesteś obok, że w razie potrzeby doradzisz, przytulisz albo po prostu wysłuchasz.

I jeszcze coś-Tatusiu Ciebie też to dotyczy! 🙂 Nie tłumacz, że córka ma wspólne tematy z mamą, więc przez to mają lepszy kontakt. Nieprawda! U nas córka ma z tatą swoje tajemnice- i to też jest fajne! W końcu to zazwyczaj Ty jesteś pierwszą miłością swojej pociechy. I tego wszystkim Tatusiom życzę 🙂

Zarabianie w internecie…

Zarabianie w internecie…

frog-1234781_1920

Dla chcącego, nic trudnego ! 🙂

Pewnie wiele razy zastanawiałaś się jakby to było fajnie, jakby wpadł Ci jakiś dodatkowy grosz do portfela. Mogłabyś sobie kupić sukienkę, którą widziałaś niedawno w butiku…nowa para butów też by sie przydała…A może wysłałabyś dziecko na dłuższe kolonie, by spędziło czas na zabawie z rówieśnikami, bo przecież zasługuje na to, po ciężkim okresie spędzonym w szkolnej ławie.

No ale wiadomo-z nieba nam (raczej) nie nakapie 🙂

Chcesz zmian-musisz działać.

Chcesz działać-zacznij dziś !

Gdyby ktoś zaoferował Ci pracę bez wychodzenia z domu-skorzystałabyś?

I pomyśleć, że taka pracę może mieć każda z nas. Nie zdajemy sobie często sprawy z tego jakie możliwości daje nam internet. Pomyśl sobie jakie to wspaniałe-nie musisz chodzić na rozmowy kwalifikacyjne, nie męczysz się nad napisaniem CV, nieważne ile masz lat, jakie doświadczenie, ile masz literek przed nazwiskiem. I przede wszystkim-nie masz szefa! Stajesz się nim sama dla siebie. Ty decydujesz ile popracujesz, kiedy masz urlop itp. Jedyne co ważne i konieczne w tej pracy to twoje samozaparcie, determinacja, chęć osiągnięcia zmian.

Chciałabym przedstawić Ci kilka opcji, dzięki którym możesz osiągnąć dodatkowy przychód, a jeśli Ci się to spodoba, przyłożysz się do tego-być może nie będziesz już musiała myśleć o etacie…

  1. MLM- Multi Level Marketing- najprościej rzecz ujmując jest to sprzedaż produktów poza tradycyjnymi sklepami. Tak więc zarabiasz na sprzedaży produktu. Jeśli podpiszesz umowę dystrybutorską-możesz zamawiać produkty (dla siebie) w atrakcyjnych cenach. Zarabiasz zbierając zamówienia od swych klientów. Jest to dosyć szybki sposób na zarobienie pieniędzy. Jeśli natomiast marzysz o dużym zarobku, musisz rozwijać swoją sieć dystrybucyjną. Dzięki Tobie inni będą mieli możliwość zarabiania. Jeśli lubisz rozmawiać z ludźmi, sprzedawać-być może MLM to idealne miejsce dla Ciebie.
  2. Programy partnerskie  -otrzymujemy prowizję ze sprzedaży cudzych produktów. Fajnie, jeśli masz swoją stronę na której będziesz reklamowała produkty danego sklepu. Jeśli klient wejdzie na Twoją stronę, klikając w odpowiedni link zostaje przeniesiony na stronę sklepu. Jeśli dokona zakupów w tym sklepie-wówczas Ty otrzymujesz prowizję. Prowizje są bardzo zróżnicowane i ważne, by zwrócić na to uwagę. Niekiedy jest to kilka procent, a niekiedy nawet ok. 50 %. Jako partner po rejestracji otrzymujesz gotowe narzędzia do promocji danego produktu.
  3. Programy typu revenue share. Są to programy, w których firma dzieli się swymi zyskami z użytkownikami. Mamy możliwość kupienia tzw paczek. Fajne może być to, że w niektórych programach nie trzeba inwestować pieniędzy na start. Klikamy reklamy. Zarobki są na poziomie kilku, kilkunastu centów. Tak więc potrzeba trochę czasu i cierpliwości, by uzbierać fajną sumkę. Ale dochodzi możliwość polecania programu innym, zdobywania tzw. poleconych. Dzięki temu zarabiamy jakiś ustalony procent od ich zarobków. W programach tych można reklamować swój biznes, swojego bloga itp. Oczywiście musimy być świadomi, że nikt nie da nam gwarancji zysku. Powstaje bardzo dużo programów tego typu, ale niektóre z nich niestety szybko padają. Można wiele zyskać w krótkim czasie, ale też można stracić. Ryzyko jest zawsze. Ale przecież w życiu codziennym też spotykamy się z ryzykiem, a mimo to funkcjonujemy normalnie, nie zamykamy się w czterech ścianach. Najważniejsze to to, by nie lokować tzw. ostatniego grosza. Branie kredytu, po to, by wpłacić pieniądze na te programy, też nie jest chyba dobrym pomysłem. W kolejnych wpisach postaram się przybliżyć konkretne programy, być może któryś zainteresuje Ciebie. Moim celem jest uświadomić Tobie, że możliwości zarabiania jest sporo. Chcę dać Ci wędkę i pokazać, gdzie łowić. A co dalej z tym zrobisz, to już Twój wybór 🙂
Uprawianie maruderstwa…

Uprawianie maruderstwa…

smile-1391004_1280

Kolejny nałóg. Tak bardzo nas niszczy od środka. Męczy, dręczy, aż dopnie swego. Wygrywa, gdy stajemy się przygnębieni, zasmuceni. Mowa o naszym marudzeniu. Istnieje przekonanie, że to jedna z naszych narodowościowych cech. Mamy dosyć naszych marudzących dzieci, ale okazuje się, że nie dotyczy to tylko ich. Ile razy miałam tak, że podając dziecku herbatę okazywało się, że jest za gorąca. Dolewałam zimnej wody-„mamo za zimna!”. Znów podgrzewałam, a tu „za mało słodka!” itd. Sami marudzimy-że szef zły, wypłata za mała. Za gorąco, to znów za zimno…jednym słowem mamy przegibane 😉 Ogarnijmy się. Jak długo tak można? Zacznijmy cieszyć się życiem. Tu i teraz. Doceniajmy każdą chwilę, która jest nam dana. Przychodzisz zmęczona z pracy, a tu dziecko chce Cię wciągnąć do zabawy. Nie narzekaj, tylko doceń to, że ten mały człowiek pragnie spędzić z Tobą trochę czasu. Nie usadzisz go obok siebie, by oglądał Twój ulubiony serial, bo to go nie rajcuje. Ale pomyśl, że może już niedługo nadejdzie ten czas, że rówieśnicy „zbiją” Cię z podium. Znajdziesz się na drugim planie. To jest ok, takie prawo młodzieńca. Ale Ty możesz wówczas żałować, że te czasy nie wrócą, kiedy to mogliście (chcieliście) beztrosko skakać na trampolinie, budować babki z piasku. Pomyśl sobie jakich Ty miałaś rodziców. Nie powielaj ich błędów (jeśli takie się zdarzały). Bądź takim rodzicem, jakiego sama chciałabyś mieć.

Podczas zabawy też można poruszyć poważne tematy, a myślę, że dziecko bardziej się otworzy, mając obok siebie rodzica-kompana przygód, niż będzie usadzone na krześle, a rodzic będzie mu „tłukł” do głowy różne „mądre” rzeczy. Tak więc-przestań marudzić. Zarażaj dziecko optymizmem, a będzie mu się lepiej żyło. Znajdź sens swojego życia, odnajdź pasję. Z każdego nałogu da się wyjść, ale nie jest to takie łatwe. Wymaga wiele samozaparcia i silnej woli. Ciesz się dniem dzisiejszym, nie myśl o tym, co Cie może spotkać złego, ale o tym, co dobre. Nie martw się na zapas. Niektórych rzeczy po prostu nie da się uniknąć. Bierz pod uwagę tylko to, na co  masz wpływ. Nie-nie jest to proste, ale małymi kroczkami do celu 🙂 Najważniejsze, by chcieć coś zmienić, zacząć działać, a na efekty nie trzeba będzie długo czekać 🙂

List na Dzień Dziecka :)

List na Dzień Dziecka :)

stopy

Moje dziecinki wspaniałe !

Dziś Dzień Dziecka. Postanowiłam napisać do Was list, by po latach był dla nas pamiątką. Nie jestem w stanie przekazać w nim ogromu miłości, którą Was darzę-ale spróbuję 🙂

Wysyłani listów pocztą, włożenie w kopertę, naklejenie znaczka-to istny rytuał, niestety nie wiem na jaki adres je wysłać, więc idąc zgodnie z duchem czasu-znajdziecie je na mailu.

Odkąd dowiedziałam się, że noszę was pod sercem-pokochałam was miłością bezgraniczną. Taką, którą zrozumiecie, gdy sami zostaniecie rodzicami. Jest to uczucie nieporównywalne z żadnym innym…wyjątkowe…tylko nasze. Obie ciąże znosiłam rewelacyjnie, gdy poczułam jak się poruszacie-ogarnęło mnie szczęście, zafundowaliście mi tyle energii, że miałam ochotę skakać wysoko jak się da. Kiedy zobaczyłam po raz pierwszy wasze buźki, ciałka, wiedziałam, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Wiele było nieprzespanych nocy, płaczu-waszego i mojego. Czasami czułam się jak po ciężkiej harówce w kopalni, ale wasz uśmiech potrafił wynagrodzisz wszystko. Pierwsze słowa, pierwsze kroki-rozczulający widok…Kiedy patrzyłam na wasze twarze podczas snu-wiedziałam,że jesteście tacy bezbronni…Obiecałam sobie, że będę waszą podporą-na zawsze. Pragnę wprowadzić was w ten świat najlepiej jak umiem. Jednak mi też zdarzają się potknięcia, przecież „nobody is perfect” 🙂 Chcę byście wiedzieli, że zawsze będę obok. Nie chcę dokonywać za was wyborów a jedynie pokazać wam, że są różne rozwiązania. Które wybierzecie-wasza decyzja…Chcę mówić wam prawdę, obojętnie jaka ona będzie-po to, byście mi ufali, wiedzieli, że zawsze powiem jak jest, bez owijania w bawełnę, że zawsze możecie liczyć na moją poradę. Zawsze będę wam kibicować, będę waszą największą fanką. Nie stosuję zakazów i nakazów- jedynie wyznaczam granice, bez których wasz rozwój byłby zachwiany.

Czasami obrażacie się na mnie, trzaskacie drzwiami…ale mam nadzieję, że po latach zrozumiecie, że chciałam dla was dobrze. Nawet jeśli krzyczycie, pod wpływem emocji, że mnie nie kochacie-wiedzcie, że ja kocham was jak stąd do księżyca i z powrotem… Mam nadzieję, że zawsze będziemy mieli dla siebie czas. Nie oglądam seriali, nie poświęcam czasu na pierdoły-jestem z wami…i jest mi z tym dobrze 🙂 Mam nadzieję, że dzięki temu nasze więzi będą nie do rozerwania, będziemy przyjaciółmi na dobre i na złe ! Moim marzeniem jest wychować was na dobrych ludzi, zdolnych do empatii, cieszących się życiem, szanujących innych. Niech waszego działania nie ograniczają żadne stereotypy. Miejcie swoje zasady i się ich trzymajcie. Bądźcie obywatelami świata.

Uwielbiam chwile, gdy leżymy na łące, wygrzewamy się w słońcu i wsłuchujemy w śpiew ptaków, a gdy niepogoda-skaczemy po kałużach. Dzięki wam sama mogę powrócić do beztroskiego dzieciństwa, poczuć się jak dziecko.

łąka

kałuża

Dziękuję wam za to, że pokazujecie mi świat z innej perspektywy, często zapomnianej przez dorosłych. Potraficie się cieszyć z najdrobniejszych rzeczy.

ślimaki

Nie wiedziałam, że uganianie się za bańkami mydlanymi może dawać tyle radości!

Dziękuję za to, że jesteście, że to własnie nas wybraliście na swych rodziców…  Dla mnie to najwspanialszy cud jaki mógł mi się przytrafić.

lody

tulenie

W tym dniu życzę Wam kochani, byśmy mieli dla siebie zawsze wystarczająco dużo czasu, byśmy nigdy nie wstydzili się przytulania i nie zapomnieli jaką uzdrawiająca moc ma zdanie „Kocham cię”.

Wasza Mama

Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka !!

Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka !!

money-in-hand-1207855_1920

Ryzyko istnieje w każdym biznesie. Bez względu na to, czy prowadzisz warzywniak, czy jesteś szefem dużej firmy. Różni się tylko skalą, tak jak możliwości zarobków 🙂 Jeśli masz tego świadomość, to bardzo dobrze. Być może pozwoli Ci to na oszacowanie stopnia niepowodzenia i dzięki temu obmyślisz rozwiązania w razie jakby coś poszło nie  tak, jak się spodziewałaś i nie zostaniesz z przysłowiową „ręką w nocniku”. Jeżeli decydujesz się na jakiś projekt, dobrze byłoby zapytać kogoś, kto się na tym zna. Ważne, by nie ulokować wszystkich dostępnych środków w rozwój jednego produktu. Gdy coś się stanie złego, zostajemy z niczym. Dlatego należy zastosować tzw. dywersyfikację. Pozwoli to na rozłożenie  ryzyka. Jest to też dobre rozwiązanie dla znalezienia dochodu z różnych źródeł.

Życie jest ciągłą sztuką wyborów. Niektórych przed działaniem ogranicza strach przed możliwością poniesienia porażki, utraty ulokowanych pieniędzy. Prawdą jest, że siedząc z założonymi rękoma, nic nie ryzykujemy, ale też nic nie zyskamy.

Jeśli chcemy poprawić komfort naszego życia, chcemy czegoś więcej-nie bójmy się nowego. Przecież wychodząc na ulicę też ryzykujemy, bo może się nam coś stać. I co-zostajemy w domu? Oczywiście, że nie. By normalnie funkcjonować musimy opuścić 4 ściany, trzeba wyjść do sklepu, na pocztę, do banku, po prostu do ludzi.

Tak samo potraktuj swój biznes. By móc się rozwijać, musisz ryzykować. Chciałoby się rzec: „Kto nie ryzykuje, szampana nie pije”. Najfajniejsze jest to, że w internecie jest sporo ciekawych programów, które nie wymagają żadnego wkładu pieniędzy. Jeśli więc twierdzisz, że nie możesz zacząć, bo nie masz kasy na start-gadasz bzdury! Oczywiście nie będziesz miała nie wiadomo jakich zysków od razu, ale powolutku pieniądze zaczną kapać na konto. I pomyśl sobie, co by było gdybyś zdecydowała się na kilka takich programów…

Bo przecież wody wpływające do morza, też maja swój niepozorny początek. Malutki strumyczek, gdzieś w górach może być początkiem czegoś naprawdę wielkiego.

Więc może najwyższy czas na to, by odważyć się i odkręcić kurki w swoich strumykach? 🙂

Bądź grzeczny !!

Bądź grzeczny !!

child-594519_1920

Każda mama chce mieć grzeczne dziecko. Ale co to dla nas oznacza? Czy dziecko ma być posłuszne rodzicom, ustępujące wszystkim wkoło? Czy to dzieci, które nie sprawiają nam kłopotu-same bawią się w pokoju,  od których nie usłyszymy „Mamo, pobaw się ze mną”, bo cenią nasz spokój?

Czy to nas do siebie zbliży? Czy grzeczne dziecko to takie, które bez sprzeciwu założy sukienkę, którą mu wręczysz i nie będzie narzekać, że rajstopki ją uwierają? Czego oczekujemy od dziecka? Że będzie postępowało tak, jak my tego chcemy, będzie na nasze zawołanie? Tyle się mówi o tym, że dziecko też ma prawo głosu, że należy cenić jego osobowość a cały czas słyszy od nas „bądź grzeczny”, „jak się zachowujesz”, „popatrz Jaś jest taki grzeczny, a Ty”. Kładziemy dziecku do głowy, że nie dość, że jesteśmy niezadowoleni, bo jest niegrzeczny, to jeszcze jest gorszy od kolegi! Wiele dzieci chce być postrzegane jako grzeczne, bo przez to chcą zdobyć miłość kochanych rodziców, chcą czuć się akceptowane.

Czy dorastanie, rozwój to nie jest zdobywanie, poznawanie świata? A jak dziecko ma go poznać, jeśli nie za pomocą zmysłów? Musi dotknąć, powąchać, usłyszeć…

Czy grzeczne dziecko to takie, które wyrecytuje wierszyk przy gościach, zachowa się jak wytresowany piesek? Chyba wolimy, by nasze dziecko miało własne zdanie, które wszyscy będą szanowali. Przecież chcemy, by jako dorosłe było asertywne, umiało zadbać o swoje potrzeby, pragnienia. Więc  nie podcinajmy im skrzydeł od małego, „bo tak wypada”. Cenimy u dzieci, że są kreatywne, twórcze, więc nie zabraniajmy im tego na co dzień. Synek jest niegrzeczny, bo mama założyła mu czyściutkie spodnie, a na spacerku było tyle kałuż i dzieciak oczywiście nie mógł omijać ich szerokim łukiem 🙂 Matko-ciuchy się wypierze, a radość ze skakania  jest nie do opisania.

Dla mnie grzeczny oznacza, że dziecko potrafi się odnaleźć w każdej sytuacji. Myślę, że wiele prawdy jest w stwierdzeniu, ze dziecko robi źle, gdy jest mu źle. I to bardzo często my, rodzice, stwarzamy takie sytuacje, nie zwracając uwagi na potrzeby dziecka. Dziecko ma prawo popełniać błędy, bo jest na początku drogi zwanej wychowaniem, życiem. To my, rodzice mając większy bagaż doświadczeń, powinniśmy lepiej znać swoje dzieci. Oczywiście potrzebują one mieć jasno ustalone granice, których nie powinno się przekraczać. Rodzicu-to Ty ustalasz zasady, ale też na Twoich barkach spoczywa ciężar ich dotrzymywania. Bez względu na Twój humor, nastrój, zmęczenie. Pewne zachowania mają dziecku wejść w nawyk, a to nie zawsze szybko przychodzi. Jeśli będziesz mówił sąsiadom „dzień dobry”, Twoje dziecko tez zacznie. Przecież bierze przykład od najlepszych-czyli od Was.

Nie dążmy do tego, by dzieci były nam całkowicie podporządkowane. Nie wróży to nic dobrego. Takie osoby nie radzą sobie w późniejszym życiu. Często to osoby zagubione, o bardzo niskim poczuciu własnej wartości.

Pamiętajmy, że to my, rodzice, pokazujemy dziecku świat, najważniejsze by prócz miłości okazywać mu szacunek, zrozumienie.

Strach przed działaniem

Strach przed działaniem

door-672999_1920

Chcesz coś zmienić w swoim życiu. Przyglądasz się innym, chciałabyś tak jak oni.  Ale za chwilę myślisz, że nie-Tobie się nie uda. Więc nie robisz nic.

Kupujesz szkolenia, bierzesz udział w webinarach. Ktoś poleci Ci nową książkę-„Ok, kupuję”. Co z tego, że nawet do niej nie zajrzysz. Dołożysz do sterty na półce.

Na szkoleniach mówią, jak to można mieć super efekty, patrzysz na ludzi, którzy odnieśli sukces i poza zazdrością nie robisz nic… Dostajesz skrypt z ćwiczeniami. Oczywiście ich nie wykonasz-bo po co? „Eeee nie ma sensu tego robić, bo pewnie żadnych skutków to nie przyniesie”

Halo! Ogarnij się ! Innym się udało, więc i Tobie może! Skoro decydujesz się na jakieś szkolenie, płacisz niemałą kasę, to jaki ma sens, że przesiedzisz tam 2 dni i nic z tego nie wyniesiesz dla siebie? No tak, ale przecież Ty wiesz lepiej…

Marnujesz swój czas, innych czas i jeszcze za to płacisz. By zmieniło się cokolwiek w Twoim życiu, musisz zmienić swoje myślenie. Najpierw określ czego Ty wogóle chcesz? Chcesz działać? Czujesz to? Czy raczej robisz tak bo inni tak robią, bo taka tendencja? Jesteś gotowa na sukces?

Wszystko jest do wykonania, ale musisz dać coś od siebie. Potrzeba Twojej pracowitości, samozaparcia i wiary w to, że wszystko jest możliwe. Musisz być odważna. By wyjść z cienia, by stawić czoło nowym wyzwaniom.

Boisz się?

I bardzo dobrze. To znak, że wychodzisz ze swojej strefy komfortu. Jest to konieczne do tego, by coś się zmieniło w Twoim życiu.

Nie pozwól, by dotychczasowe schematy ograniczały Ci możliwości przeżywania wspaniałych przygód, osiągania lepszego jutra. Strach jest tym, co trzyma Cię w miejscu i nie pozwala iść dalej. Boisz się niepowodzenia. „Co inni powiedzą? Będą się śmiali, jak mi nie wyjdzie”. Miej to głęboko. Nie kieruj się tym co inni myślą. Najłatwiej jest krytykować innych, a nic nie robić. Siedzieć w bagnie cały czas i nie wychylać się za bardzo, bo przecież tak wygodniej.

Oglądanie TV i daremne przeglądanie fb godzinami, nic nowego nie przyniesie. Do zmian potrzeba działania. Wykorzystaj swój potencjał. Stać Cię na wiele, ale Ty sama musisz w to uwierzyć. Jeśli w życiu pojawia się jakaś niepewność-to naturalne. Tak już jest. Ale najważniejsze, to mieć odwagę ją pokonać. Bądź zdeterminowana, by wykonać swój plan. Na pewno wypracujesz go konsekwencją i systematycznością.

Czy pod koniec życie będziesz dumna z siebie, z tego co miałaś? Czy raczej powiesz „Cholerka, żałuję, że nie spróbowałam. Mogłam zaryzykować, a może moje życie byłoby o wiele lepsze, ciekawsze, inaczej by się potoczyło?”.

Nie wiesz ile czasu Ci jeszcze zostało, więc lepiej zacznij działać już DZIŚ ! 🙂

Totalna porażka !?

Totalna porażka !?

road-sign-1274312_1920 (1)

Zasługuje na miano naszej najlepszej przyjaciółki, a tak bardzo jest przez nas niedoceniana. To dzięki niej dowiadujemy się czegoś nowego, powinniśmy czerpać z niej to co najlepsze. Wskazuje nam co należy poprawić, jak wykonać coś lepiej.

Taaddamm!!-poznajcie PORAŻKĘ 🙂

Niestety od małego mamy wkładane do głowy, że porażki są bleeee, że za popełnione błędy trzeba będzie zapłacić, że musimy dążyć do tego, by być perfekcjonistami, by popełniać ich jak najmniej.

Ile razy doznałaś porażki? Jest ona twoją dobrą znajomą czy raczej złem od którego uciekasz i nigdy nie chciałabyś jej spotkać na swej drodze?

Porażka wbrew pozorom wnosi wiele dobrego do naszego życia.

Ile razy nie udało Ci się ciasto, na które tak wyczekiwałaś?Zakalec? I co z tego-chyba nie zrezygnowałaś ze swych poczynań kulinarnych przez to 🙂

Dziecko uczące się jeździć na rowerze bez dodatkowych kółek- ile razy się przewróci? Czasami te upadki są bardzo bolesne, okupione siniakami, otarciami. To też jakaś jego porażka. Nie udało się, nie wyszło. Ale nie poddaje się i próbuje dalej, aż w końcu osiągnie cel. A ile razy upadnie-tego nikt nie zliczy. Powinniśmy brać z nich przykład.

Nikt nie lubi przegrywać. Ale żeby dojść do celu, często trzeba przejść przez wyboistą drogę. Jedni zakończą podróż po pierwszym potknięciu, stwierdzą, że to nie dla nich, że się nie opłaca, bo myślą, że więcej szkody niż dobrego to przyniesie. Inni podniosą się i pójdą dalej. Do celu. I tylko oni go osiągną. To są ludzie sukcesu. W swych porażkach widzą lekcję dla siebie. Zauważą co poszło nie tak, co należy poprawić. Dlatego porażkę należy uznać za sojusznika, dzięki któremu możemy osiągnąć to, co chcemy.

Wiemy jakie błędy popełniliśmy i co trzeba zmienić, by ich nie powtórzyć. Oczywiście błędów nie popełnia ten, który nic nie robi.

Najważniejsze, by się nie poddawać. Nie rezygnować. Trzeba być wytrwałym i działać pomimo niepowodzeń. Nieważne, że upadasz-ważne, że się podnosisz.

Tak więc niech porażka stanie się dla ciebie wyzwaniem, które wskaże ci drogę do sukcesu i będzie okazją do nauczenia się czegoś nowego. Myślę, że doskonale pasują tu słowa Thomasa Edisona (tego od żarówki 🙂 )

„Nie poniosłem porażki 10000 razy.

Nie poniosłem jej ani razu.

Udało mi się po prostu odkryć 10000 nie działających sposobów.”

I tego się trzymajmy ! 🙂